Wizja mieszkania kiedyś a zmierzenie się ze współczesnością
Wraz z nadejściem ery elektryfikacji i rozwoju technicznego cywilizacji pierwsi futurolodzy snuli wizję tego jak zmieni się w przyszłości otoczenie w jakim przyjdzie nam żyć. Jednym z aspektów jakie poruszali było najbliższe nam otoczenie czyli nasz własny dom. Wizje z lat 50 pełne były robotów które wyręczały zmęczone gospodynie domowe we wszystkich pracach, dbały o to by dom się nie psuł i nie brudził. Pstryknięciem palców ludzie będą mogli włączyć światło, zapalić ogrzewanie i obracać meble. Czy patrząc z perspektywy czasu, nasze mieszkania stały się tak inteligentne jak przewidywano w przeszłości? Myślę, że do tego jeszcze długa droga, ale w porównaniu z naszymi pradziadami jakość życia w naszym M4 zdecydowanie się poprawiła. Po pierwsze mamy możliwość zainstalowania wszelkiego rodzaju czujników ruchu, które w zależności od oprogramowania włączą światło, muzykę, ogrzewanie. Coraz częściej spotyka się zintegrowane systemy zarządzania, gdzie z jednego miejsca możemy sprawdzić zamknięcie drzwi mieszkania, wywołać obraz z kamer, obsługiwać domofony czy sterować temperaturą w pomieszczeniach. Coś na co nawet nie wpadli futurolodzy to symulowanie obecności, w trakcie gdy nas nie ma. W trakcie długich urlopów puste domy to łatwy łup dla złodzieja. Z pomocą przyjdzie nam symulacja, system który losowo włącza światła, muzykę, odtworzy dźwięki krzątania się po kuchni czy rozmów, a gdyby złodziej jednak się pokusił, włączy alarm. Nasze domy są coraz bardziej nowoczesne, ale do wizji pełnej automatyzacji i samozarządzających się domów jeszcze nam daleko.